czwartek, 3 kwietnia 2014

Wiosna przychodzi z grubą kreską.

Po kilka miesiącach "nie bytu", trudno powrócić i zacząć na nowo. Trzeba coś bardzo kochać, albo być w desperacji, w której jakkolwiek i komukolwiek mogłoby się wydawać, nie jestem. Postanowiłam, wrócić do pisania dla samej siebie, trochę dla własnej satysfakcji, a może dlatego, że wiele rzeczy w moim życiu zmieniło się na tyle, że postanowiłam postawić grubą kreskę (czy już wcześniej o tym nie pisałam?). Zawsze mówi się, że ten "nowy początek" będzie tym najlepszym i ostatnim. Takie jest zamierzenie, chociaż mało kiedy tak właśnie jest. Jestem świadoma, że przede mną jeszcze wiele nowych początków ; przede mną, tą samą osobą, której nigdy bym nie zdradziła, by całkowicie się odmienić. Najważniejsze jest pozostać sobą.
Dzielić będę się z Wami modą (bo nie tylko chude osoby mogą się nią bawić), zdrowym jak i mniej zdrowym gotowaniem, podróżami (bo kilka już w planie). Mam nadzieję, że świeżość na moim blogu, wraz z wiosną dotrze również do Was.
Miłej lektury.
Kudła.


Ostatnio znowu nastała moda na jeans, oczywiście trochę w innym wydaniu niż w latach 70 czy 90, kiedy królował w kręgach street fashion. Street fashion podoba mi się i właśnie o niej chce pisać. Czasami sama chodzę po centrum w stroju lekko powiedziane "nie wyjściowym" i patrze na ludzi wokół. Na ulicy można spotkać prawdziwe modowe perełki, oryginały. Ja w mojej dzisiejszej stylizacji chciałam połączyć full jeans z lat 70-tych i trochę koloru lat 80-tych, żeby stylizacja nie była zbyt poważna. Dopełnieniem stylizacji była moja ulubiona ostatnimi czasy szminka w kolorze fuksji. 











Koszula H&M, spódnica Zara, sztuczna skóra C&A, baleriny H&M, torebka Zara,  kolczyki H&M

POLECAM

Dobre, trzeba dawkować i każdy z nas zdaje sobie z tego sprawę. Tak dużo miejsc, artystów, książek chciałabym polecić Wam już teraz, z miejsca. Ale będę się musiała stopować. Na dziś ZAZ. Młoda,francuska artystka. Wokalistka ma na koncie dopiero dwa albumy, ale jej kariera cały czas się rozwija. Pierwszy album Zaz pokochałam, od kiedy tylko przesłuchałam go po raz pierwszy. Towarzyszył mi kiedy zwiedzałam Paryż, oraz południe Francji. Przez jakiś czas miałam odwyk od francuskiej twórczości, aż znowu natrafiłam na ZAZ, wraz z nowym albumem Recto Verso. Zachwycił mnie i gorąco polecam go każdemu, kto lubi francuską muzykę. Ja osobiście jestem od niej uzależniona. 




poniedziałek, 9 grudnia 2013

MONACO.


Księstwo Monako

Dla mnie Monako jest miastem życia, słońca i energii. Mimo swojej powierzchni (drugie najmniejsze, niezależne państwo po Watykanie) rozwija się, tętni życiem i co roku przyciąga miliony turystów. Monako położone jest w Europie Południowej nad Morzem Śródziemnym  w obrębie Riwiery francuskiej. Sama byłam w tym miejscu już trzy razy i mam zamiar wrócić do niego choćby na chwile. W szczególności w zimę, kiedy za oknem mróz, a ja nie marzę o niczym innym jak tylko o tym, żeby nie wychodzić spod koca. Wspominam wtedy chwile spędzone w tym miejscu - było ekscytująco! Monako uważane jest za miasto ekskluzywne, w porcie zatrzymują się wielkie jachty z bardzo bogatymi pasażerami, większość hoteli gustuje właśnie w takich klientach, w szczególności w obrębie portu i kasyna w Monte Carlo. Monte Carlo to świat drogich samochodów i markowych sklepów takich jak Chanel, Dor etc.  Na obrzeżach znajdziemy restauracje, sklepy, bary gdzie nie jest wcale drogo, a można spędzić czas nie wydając zawartości całego portfela. Trzeba szukać! Miasto jest małe więc nie ma problemu, żeby przejść je w krótkim czasie. Ja uwielbiam spacerować ulicami tego miasta, nie spiesząc się nigdzie i chłonąc każdy promień słońca, każdy powiew ciepłego wiatru. Zobaczcie sami.....






Kasyno w Monte Carlo.






Port w Monte Carlo nocą.



Katedra Św. Mikołaja w Monaco.









Pałac księcia Monako.

































KRÓTKO I NA TEMAT : "PAPERMAN"

Krótkometrażowy film nagrodzony Oskarem w 2013 roku za Najlepszy Krótkometrażowy Film Animowany. Animacja w reżyserii Johna Kahrsa skradła również moje serce (i myślę, że nie tylko moje). Nie będę spamować Wam fabułą bo uważam to za bezsensowne. Historia miłosna zamykająca się w sześciu minutach, krótka, przejmująca, nieprzesadzona, ale bardzo "słodka", ciepła, miła. Polecam do obejrzenia w wolnej chwili, na pewno nie będzie to strata czasu. 



sobota, 7 grudnia 2013

Dobre początki, słodkie końce..



UDAŁO SIĘ! Ostatnio żyję w swoim świecie, nie interesując się nawet tym, że na mogłam zamarznąć na dziś na przystanku czekając na autobus. Ale dzisiaj nie o pogodzie. Mimo tego chłodu i ogólnie nieciekawego samopoczucia lubię tą porę roku - dzięki zwrotom akcji i zbiegów okoliczności. Udało mi się dotrwać do punktu kulminacyjnego w pewnym przedsięwzięciu. Związanym z miejscem, które pisało specyficzne historie, w niesprzyjających okolicznościach. Podjęcie takiego kroku było dla mnie nie lada wyzwaniem, stresem, wysiłkiem psychicznym i fizycznym ; sprawiło, że doszłam do pewnych konkluzji. Wiem co chce zrobić ze swoim życiem i próba, którą udało mi się przetrwać odkryła przeze mną możliwość, że jestem w stanie osiągnąć to o czym marzę. Czas pokazał kto jest kim, co jest prawdą a co nie.  "I jak tu nie być optymistą, gdy moi wrogowie okazali się takimi świniami jak przewidywałem." Nawet nie wiem jak mogę podziękować ludziom, którzy byli ze mną przez cały ten czas i którzy są nadal, niezłomnie starając się ogarnąć moją osobę ;). Nieuniknione jest to, że ta zima będzie niesamowita!








ZAKOPANE





































KRÓTKO I NA TEMAT : "PŁYNĄCE WIEŻOWCE"



Już dawno myślałam, żeby pisać coś w stylu "widział, byłam, oceniam". Dzisiaj pod lupą film kontrowersyjny (zwłaszcza w Polsce!), niekonwencjonalny, przełamujący granice. Zaraz dostanie mi się ostro od homofobów, aczkolwiek uważam, że temat homoseksualizmu poruszony w polskim alternatywnym kinie był bardzo fajnym pomysłem. Byłam ciekawa reakcji polaków na coś takiego ; mojej własnej reakcji. Po przerobieniu Brokeback Mountain byłam ciekawa polskiego kontr ataku. Jak więc oceniam ten film? Mam mieszane odczucia - w pewnych momentach byłam zestresowana, wciągnięta w fabułę. W innych byłam poirytowana brakiem realności sytuacji, przeciążeniem emocji w danym momencie, przeciągania scen. Uważam, że gra aktorska głównych bohaterów jest godna podziwu (nie wspominając już o cudownej i niezastąpionej Katarzynie Herman.). Film dobry, ale nie za dobry, pośredni. Staniki nie latały, ale przebłyski fenomenu dało się odczuć. Mimo wszystko uważam, że warto zobaczyć i samemu ocenić (opinie są podzielone.).