Po kilka miesiącach "nie bytu", trudno powrócić i zacząć na nowo. Trzeba coś bardzo kochać, albo być w desperacji, w której jakkolwiek i komukolwiek mogłoby się wydawać, nie jestem. Postanowiłam, wrócić do pisania dla samej siebie, trochę dla własnej satysfakcji, a może dlatego, że wiele rzeczy w moim życiu zmieniło się na tyle, że postanowiłam postawić grubą kreskę (czy już wcześniej o tym nie pisałam?). Zawsze mówi się, że ten "nowy początek" będzie tym najlepszym i ostatnim. Takie jest zamierzenie, chociaż mało kiedy tak właśnie jest. Jestem świadoma, że przede mną jeszcze wiele nowych początków ; przede mną, tą samą osobą, której nigdy bym nie zdradziła, by całkowicie się odmienić. Najważniejsze jest pozostać sobą.
Dzielić będę się z Wami modą (bo nie tylko chude osoby mogą się nią bawić), zdrowym jak i mniej zdrowym gotowaniem, podróżami (bo kilka już w planie). Mam nadzieję, że świeżość na moim blogu, wraz z wiosną dotrze również do Was.
Miłej lektury.
Kudła.
Ostatnio znowu nastała moda na jeans, oczywiście trochę w innym wydaniu niż w latach 70 czy 90, kiedy królował w kręgach street fashion. Street fashion podoba mi się i właśnie o niej chce pisać. Czasami sama chodzę po centrum w stroju lekko powiedziane "nie wyjściowym" i patrze na ludzi wokół. Na ulicy można spotkać prawdziwe modowe perełki, oryginały. Ja w mojej dzisiejszej stylizacji chciałam połączyć full jeans z lat 70-tych i trochę koloru lat 80-tych, żeby stylizacja nie była zbyt poważna. Dopełnieniem stylizacji była moja ulubiona ostatnimi czasy szminka w kolorze fuksji.
![]() |
| Koszula H&M, spódnica Zara, sztuczna skóra C&A, baleriny H&M, torebka Zara, kolczyki H&M |









Brak komentarzy:
Prześlij komentarz