Dawno nie pisałam i były już momenty gdy myślałam, że więcej tu nie napiszę. A jednak. Nie można zapominać o tym co jest dla Nas ważne, co nas buduje, co sprawia, że jesteśmy w stanie iść dalej mimo przeciwnościom losu. Wiele się działo (jak zawsze - dobrego i złego) dlatego moja wena, słowa, myśli były ukryte gdzieś głęboko na dnie mojej duszy (o ile ona w ogóle istnieje). W moim życiu nadszedł jesienny czas zmian. Ostatnio rozmawiając z pewną osobą, szczerze, z rozwiązanymi językami z powodu wypicia sporej ilości napojów wyskokowych, uświadomiłam sobie jaką jestem szczęściarą (mimo tego, że ciągle coś gubię, wylewam, potykam się, staje się lekko bezbronna, łatwo zraniona). Ktoś uświadomił mi jakie mam szczęście mając jakieś pasje, cele, marzenia - choć tak bardzo odległe. Ja mogłabym odpowiedzieć : - "stary nawet nie wiesz jaka to jest udręka mieć tyle marzeń i pasji, że nie wiesz od czego zacząć". I tak jest ze mną, wszystko po trochu, z rezerwą, szybko. Niemoc podjęcia decyzji co tak na prawdę stoi na pierwszym miejscu bywa nieznośna. Kolejna osoba powiedziała, że jestem zbyt niecierpliwa, zbyt szybko podejmuję decyzje - czego później żałuje, że czasami lepiej mieć realne marzenia, twardo stąpać po ziemi, powoli. Ale to cała ja. Jak kochać to księcia, jak kraść to miliony. Live fast, die young. Po rozmowach z wieloma ciekawymi ludźmi, doszłam do wniosku czego tak na prawdę chce i będę starać się to osiągnąć, wraz z wieloma pobocznymi marzeniami. Wy jeszcze nie wiecie co to jest, ale obiecuję, że Was nie zawiodę :)
Ostatnio jesienną porą "lubię się schować na jakiś czas" więc zaczęłam odnawiać pewne tytuły filmowe. I cztery z nich, którą bardzo lubię, chciałabym Wam polecić.
Dzisiaj krótko i na temat. W następnych postach relacja z warszawskich wydarzeń kulturalnych z zeszłego tygodnia. Dużo muzyki i wiele wiele uczuć jak to przystało na Kudłę. A teraz miłego dnia i do następnego :)






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz