czwartek, 26 września 2013

Love me do!



Ludzie, których spotykamy na swojej drodze nie zawsze są tacy jacy byśmy chcieli, żeby byli. Nie zakochujemy się w danej osobie tylko naszym wyobrażeniu o niej. Czy miłość rodem z filmów romantycznych jest w ogóle możliwa? Zastanawiam się czy pisać na ten temat, czy w ogóle taki post ma sens. Bo kto chce czytać o miłości, która i tak zaprząta jego życie, choć sam jej nie spotyka (albo i spotyka). Pisząc będę starała bazować nie tylko na moich doświadczeniach, ale i na przeżyciach osób, z którymi jestem dość blisko. Przedstawię kilka prostych scenariuszy miłosnych. Dlatego jeśli nie chcecie tego czytać po prostu to wyłączcie. Włączcie sobie jakąś mega fajną komedię romantyczną (o tym również w tym poście!). Po prostu dajcie sobie spokój, bo miłość czeka na Was za zakrętem..... (żart, czy już nie?! :) ).

The people we meet on our way is not always kind of people we would want them to be. We don't fall in love with a person but in our vision of this person. Whether love from romantic movies is possible at all? I wonder whether to write about it, because I can't say nothing new in this subject. Whowants to read about the love that still preoccupies his life, though he didn't feel it. I tried writing not only based on my experiences, but the experiences of people with whom I am quite close. Here are some simple scenarios of love. Therefore, if you do not want to read it just to turn off. Turn on the a mega cool romantic comedy (This is also in this post!). Let it go, because love is waiting for you around the bend ...... (joke, or not?)

Jak już zagłębiamy się w romantyczny nastrój, zapraszam do przesłuchania piosenki wykonanej przez moją ukochaną wokalistką - Kasie Groniec.

Osoba X. Osoba, która zupełnie w siebie nie wierzyła, która myślała, że jest strasznie pechowa i nie należy jej się szczęście. A nawet jak należy to z jej pechem na pewno nigdy jej nie spotka. A jednak. Znam tą osobę dość długo i wiem, że taka historia mogła przytrafić się tylko jej. Jedno wydarzenie kulturalne, ta sama pasja, zupełny przypadek. Jeden dzień i wszystko było wiadome. Mimo strachu z jej strony na samym początku (bo ta osoba jest bardziej osobowością - mózg, a nie serce) wszystko toczy się jak w bajce. Może jednak teksty w stylu "miłość spotka nas wtedy, kiedy najmniej się tego spodziewamy" jest prawdziwa. W jej przypadku zdecydowanie tak. Tylko pozazdrościć.
Osoba Y za to miała specyficzny gust. Prawo o dyskrecji podpowiada mi, że nie mogę wyjawić o kogo dokładnie chodziło. Takiego faceta po prostu trudno było znaleźć chodzącego po polskich ulicach. Nie wiem jakim cudem, bo na prawdę o cudach tutaj mówimy znalazła swój ideał. I to dokładni taki idealny jakiego sobie wymarzyła. Chodzącego ulicami Warszawy. Są razem i są szczęśliwi mimo licznych przeciwności. Kibicowałam im od początku i kibicuje nadal. Jak widać cuda się zdarzają, w miłości również.
Dla wyrównania kolorytu black-white historia nieco bardziej smutna. Osoba Z, wrażliwa jak nikt, bardzo podobna do mnie, dokładała wszelkich starań, żeby ułożyć sobie z kimś życie. Pomimo zakochania i wielkiego zaangażowania, osoba, w której owa osoba była zakochana okazała się zupełnie inna. Historia skończyła się na tym że Z nauczył się bólu życia i będzie czekać na miłość swojego życia, która gdzieś tam jest.
Czy przyjaźń damsko- męska istnieje? Zdanie są podzielone! Z mojego doświadczenia i tak i nie. Mam cudownych przyjaciół płci męskiej i nasza przyjaźń kwitnie z roku na rok. Może nawet lepiej dogaduję się niektórymi facetami niż z dziewczynami? Nie wiem - jestem dziwna ;) Chociaż w wielu przypadkach taka przyjaźń nie wychodziła, raz ze strony mojej raz ze strony drugiej osoby. Jeśli tutaj w ogóle można mówić o winie. Czasem miłość przekracza wszelkie granice, a potem zaczynają się schody, w szczególności jeśli kochamy kogoś tylko jako brata czy siostrę.
Podsumowując. Nie wszyscy są zakochani, zakochani szczęśliwie. Miłość jest w naszym życiu czymś naturalnym, stan od którego nie jesteśmy w stanie się odizolować. Prawda jest taka, że jak miłość jest prawdziwa, mimo sprzeczek i problemów wszystko jest proste (chyba) ;)

A teraz coś do pooglądania ode mnie, ze szczerego serca, na prawdę zatraconej romantyczki. Dziesięć filmów o miłości wartych obejrzenia (z paczką chusteczek lub po prostu z popcornem!):

1. Miasto Aniołów
2. Jeden Dzień
3. Miłość i inne używki
4. Pamiętnik
5. Szkoła Uczuć
6. Zakochana Jane
7. Love Story
8. I wciąż ją kocham
9. Romeo i Julia
10. 500 dni miłości
11. (i taki jeden rodzynek, który jest stricte o miłości toksycznej) Big Love



środa, 25 września 2013

Let's dance with somebody!



Przez dłuższy czas nic nie napisałam, ponieważ byłam zagubiona w swoim świecie załatwiana najważniejszych spraw. Działo się tak dużo, że od tego wszystkiego boli mnie głowa. Najlepsze, że były to praktycznie same pozytywne rzeczy. Ale teraz wracam do pracy i do WAS!!! Dzisiaj post niezbyt oryginalny, ale temat buzuje w moim sercu od dawna. TANIEC. Każdy tańczy trochę lepiej, trochę gorzej. Taniec był moją miłością (muzyka również, co nawet się wiąże :) ) i ostatnio do tego wróciłam. Zrozumiałam jak mi tego brakowało. Muzyka i taniec istnieją od zamierzchłych czasów i są czymś naturalnym. Gdy od 3 roku życia znałam na pamięć film Dirty Dancing chyba już wiedziałam, potem po obejrzeniu Step Up - Taniec Zmysłów (chyba w podstawówce) chciałam tańczyć. Moja pasja zawsze będzie we mnie, bo kocham to robić i dzięki temu czuję wolna jak nigdy! Istnieje obecnie tak wiele filmów o tańcu, że aż trudno zliczyć. Ja przedstawię Wam moje ulubione.

For a long time I wrote nothing, because I was lost in my complicated world. And I think I should never fall in love;) This was to much for me and my head hurts. Best of all, there were practically the same positive things in my life. Today post not so original, but it crackled in my heart for a long time. DANCE! Everyone dance a little better, a little worse. Dancing was my love (music also :)) and I returned to this. I realized how I missed this. Music and dance have existed  since ancient times an this is natural. When I was 3 years old I knew by heart movie Dirty Dancing probably already know, then after watching Step Up - Dance of the Senses (probably in elementary school) I wanted to dance. My passion will always be with me, because I love to dance and I feel as free as ever! There are now so many films about dance, it's hard to count. I present to you my favorite.


+  Staying Alive +
+  Dirty Dancing  +
+  Step Up  +
+  Honey 2 +
+  Fame (2009) +
+  Footloose +
+  Black Swan  +
+  Just Dance  +
+  Take the lead  +

+  Step Up 4  +

Uwielbiam troszeczkę wyzywającą kreacje Cristiny Aguilery w Burlesque. Jest to musical z wieloma elementami tańca. Oto mój ulubiony.






Pozdrawiam i zapraszam do śledzenia mojego bloga! :) Już jutro następny post.

wtorek, 24 września 2013

Jesieni Powrót.



 Liście powoli zaczynają spadać z drzew, a dwa dni temu zaczęła się kalendarzowa jesień. Jakoś nigdy nie była moją ulubioną porą roku, a raczej okresem przejściowym między latem a zimą (którą wprost uwielbiam). Jest czasem początków studiów, spacerów po warszawskich Łazienkach Królewskich, piątkowych spotkań w Starbucksie, czytania nałogowo książek, a teraz dodatkowo prób w cudownym zespole Underground. Ja w moich marzeniach widzę piękną złotą jesień, która mam nadzieję taką będzie w roku 2013! Przedstawiam Wam jesień, którą kocham najbardziej!
  
The leaves slowly start to fall from the trees, and two days ago began an autumn. It never have been my favorite season, rather a transition period between summer and winter (which I just love!). It's a start studying on univercity and walking in the Warsaw's Royal Baths, Friday meetings at Starbucks, reading books, and now meetings with the best musical group - Underground.In my dreams I see a beautiful golden autumn, which I hope will be in 2013! I want to show you THE AUTUMN I love the most!

 Po letnim sezonie festiwalowym, nastaje jesienny czas na koncerty w klubach muzycznych. Oczywiście najbardziej znanymi w Warszawie (jeśli chodzi o muzykę, którą się interesuję) - Stodoła i Palladium. Polecam, bo atmosfera mimo chłodnego wiatru na dworze, jest gorąca. I można poznać przyjaciół na całe życie (poważnie!).

Wspominałam już o spacerach! Jak nie pada jesienią warszawskie parki po prostu kwitną. Ogród Saski, Łazienki Królewskie, Park Skaryszewski, Forty Bema to chyba te, które lubię najbardziej - wprost kocham. Zapraszam więc Was na prawdziwy jesienny spacer.
Jesienią napada mnie wena na pisanie i czytanie. Długie jesienne noce spędzam na czytaniu długich powieści i pisaniu swoich własnych opowiadań, więc czekajcie z niecierpliwością. 
Słodkiej kawy czas. Jeszcze nie gorąca czekolada (to zostawmy sobie na jesień), ale zdecydowanie słodka Pumpkin Latte ze Starbucks Coffee. Miałam taką jesienno-zimową tradycję z moim najlepszym przyjacielem, że w jeden dzień w tygodniu, (zwykle był to piątek) siadaliśmy w kawiarni zamawialiśmy kawę i gadaliśmy bez opamiętania. Bezcenne!
Jesienne wyjazdy są niesamowite. Zwykle są to szkolne wycieczki, ale ja gdy tylko mogę wyrwać się gdzieś w jesienny weekend uciekam po za miasto - w góry, nad jeziora, czy do bajecznej jesienią Anglii.  
Nic tak nie poprawia humoru jak jesienne zakupy, niezależnie czy jest to sweter, torebka czy po prostu ołówki do szkicowania. Ja na zakupy lubię chodzić sama, w jakieś oryginalne miejsca. Przerażają mnie centra handlowe, chociaż na moje nieszczęście często tam bywam. 
Na jesieni zaczynają się nowe serie moich ukochanych seriali (na prawdę jestem rąbnięta na tym punkcie!), chodzenie do kina nabiera jakiegoś innego znaczenia, a muzyki słucha się z zamkniętymi oczami, wśród otaczających świec.
Taka jest ta moja jesień. Już jutro mój jesienny outfit i trochę o jesiennych ciuszkach.

 
Arctic Monkeys dobrzy są na każdą porę roku. Jesienią wybieram ten przecudowny album akustyczny w którym się zakochałam. Przesłuchajcie, gorąco polecam!

poniedziałek, 2 września 2013

Niespełniona księżniczka w małym Nowym Jorku.


 Rozmowy z niektórymi osobami tak bardzo mnie kształtują, chyba nawet nie zdawałam sobie sprawy jak bardzo. Żyjemy w naszym małym Nowym Jorku, gdzie ponoć marzenia się spełniają. Ponoć. Chyba jestem JESZCZE z tej grupy ludzi, którzy mimo tego, że dostali po dupie miliony razy nadal są wrażliwi. Zastanawiające. Możemy się rozczulać nad sobą wszędzie, wypluwać nasze życie i pokazywać wszystko a tak na prawdę nie pokazujemy NIC. Czy nasze prawdziwe uczucia, to co czujemy gdzieś w głębi serca można przekazać za pomocą zdjęcia na Instagramie? Sama złapałam się w tą pułapkę z której tak trudno wyjść. Każdy z nas hetero, homo czy bi szuka mimo wszystko księcia z bajki, chyba, że jest tak wypluty uczuciowo i stłamszony przez media. Jak to jest w piosence bardzo dobrego zespołu Happysad "Lubimy dobry seks, lubimy wypić i zapalić". TAK LUBIMY. Ale niektórzy (i serio jest to może 75% populacji) leżąc samemu w łóżku zrobi wszystko, żeby zdobyć trochę bliskość. Ja już przez to wszystko przeszłam, nie biegnę, mam czas. Ale marzenia zawsze pozostają marzenia. Na szczęście mam kogoś (i mam nadzieję, że wy też macie) z kim mogę skoczyć w ogień, upić się 14 lutego i być niesamowicie szczęśliwą.I nigdy nie zrezygnuję z mojego mieszkania w Paryżu na poddaszu, rogalików nad ranem i spacerów o północy. Dobranoc Marzyciele.

Talking to some people shaped me so much, I think even I didn't realize how much. We live in our little New York, where apparently dreams come true. Apparently. I guess I'm still with the group of people who, despite the fact that they got my ass kicked a million times, they are still vulnerable. Puzzling. We can be sentimental over you wherever you go, spit out our lives and show all and don't really show anything. Are our true feelings, what we feel somewhere in your heart may be conveyed through images on Instagramie? I caught in this trap from which it is so difficult to leave. Each of us straight, gay or bi looking after our Prince Charming, unless they are so emotionally vomited and suffocated by the media. As it's a very good team song of Happysad "We like good sex, we like to drink and smoke." YES WE LIKE! But some ( seriously, it is perhaps 75% of the population) lying alone in bed will do anything to get some intimacy. I've been through it all I went through, I do not rush, I have time. But dreams always remain a dream. Fortunately, I have someone (and I hope that you also have) who I can jump into the fire with, drunk on the 14th of February and be incredibly happy. I never give up my apartment in Paris in the attic, croissants in the morning and walks at midnight.  
Goodnight Dreamers.



 Nie bójmy się marzyć. Krótko i na temat. Jak to ktoś kiedyś parodiował "Przepraszam za uwagę".
 Don't be afraid to dream. Short and to the point. As someone once parodied "I'm sorry for your attention."








niedziela, 1 września 2013

Freedom.


Dla niektórych już jutro koniec wakacji, a ja nadal cieszę się wolnością - jeszcze miesiąc. Dzisiaj chciałam napisać coś o mojej małej pasji. Kiedyś sport był dla mnie bardzo ważny, ale teraz stałam się pod pewnymi względami bardzo leniwą Kudłą. Ale jest coś co niesamowicie mnie kręci - jazda na rowerze. Niby zwykła czynność ale bardzo mnie "podnieca". Uwielbiam (o ile mam taką możliwość) dojeżdżać w różne miejsca rowerem, jeździć ze znajomymi, czuć ten wiatr we włosach. Nieważne czy na obrzeżach czy w centrum Warszawy rower bardzo często mi towarzyszy (wiernie, choć niestety tylko do większych przymrozków).

For some, the end of the holiday is tomorrow, but I'm still glad to have some freedom - for one month. Today I wanted to write something about my passion. Once upon a time sport was very important to me, but now I became a very lazy person. But there is something which incredibly turns me on - Cycling. Seemingly simple task but I am very found of it. I love to commute to different places by bike, ride with friends, feel the wind in my hair. Whether suburbs or in the city - bike often is with me (faithfully, but unfortunately i can't ride in winter).






Wszyscy jeżdżą na rowerach i bardzo dobrze się bawią.
 We all ride on bikes and we had a  good time.






A dodatkowo dla Was zdjęcie z ostatniego ogniska, które zorganizowałam z przyjaciółmi. 
And also for you picture the last party, which I organized with my friends.