poniedziałek, 2 września 2013

Niespełniona księżniczka w małym Nowym Jorku.


 Rozmowy z niektórymi osobami tak bardzo mnie kształtują, chyba nawet nie zdawałam sobie sprawy jak bardzo. Żyjemy w naszym małym Nowym Jorku, gdzie ponoć marzenia się spełniają. Ponoć. Chyba jestem JESZCZE z tej grupy ludzi, którzy mimo tego, że dostali po dupie miliony razy nadal są wrażliwi. Zastanawiające. Możemy się rozczulać nad sobą wszędzie, wypluwać nasze życie i pokazywać wszystko a tak na prawdę nie pokazujemy NIC. Czy nasze prawdziwe uczucia, to co czujemy gdzieś w głębi serca można przekazać za pomocą zdjęcia na Instagramie? Sama złapałam się w tą pułapkę z której tak trudno wyjść. Każdy z nas hetero, homo czy bi szuka mimo wszystko księcia z bajki, chyba, że jest tak wypluty uczuciowo i stłamszony przez media. Jak to jest w piosence bardzo dobrego zespołu Happysad "Lubimy dobry seks, lubimy wypić i zapalić". TAK LUBIMY. Ale niektórzy (i serio jest to może 75% populacji) leżąc samemu w łóżku zrobi wszystko, żeby zdobyć trochę bliskość. Ja już przez to wszystko przeszłam, nie biegnę, mam czas. Ale marzenia zawsze pozostają marzenia. Na szczęście mam kogoś (i mam nadzieję, że wy też macie) z kim mogę skoczyć w ogień, upić się 14 lutego i być niesamowicie szczęśliwą.I nigdy nie zrezygnuję z mojego mieszkania w Paryżu na poddaszu, rogalików nad ranem i spacerów o północy. Dobranoc Marzyciele.

Talking to some people shaped me so much, I think even I didn't realize how much. We live in our little New York, where apparently dreams come true. Apparently. I guess I'm still with the group of people who, despite the fact that they got my ass kicked a million times, they are still vulnerable. Puzzling. We can be sentimental over you wherever you go, spit out our lives and show all and don't really show anything. Are our true feelings, what we feel somewhere in your heart may be conveyed through images on Instagramie? I caught in this trap from which it is so difficult to leave. Each of us straight, gay or bi looking after our Prince Charming, unless they are so emotionally vomited and suffocated by the media. As it's a very good team song of Happysad "We like good sex, we like to drink and smoke." YES WE LIKE! But some ( seriously, it is perhaps 75% of the population) lying alone in bed will do anything to get some intimacy. I've been through it all I went through, I do not rush, I have time. But dreams always remain a dream. Fortunately, I have someone (and I hope that you also have) who I can jump into the fire with, drunk on the 14th of February and be incredibly happy. I never give up my apartment in Paris in the attic, croissants in the morning and walks at midnight.  
Goodnight Dreamers.



 Nie bójmy się marzyć. Krótko i na temat. Jak to ktoś kiedyś parodiował "Przepraszam za uwagę".
 Don't be afraid to dream. Short and to the point. As someone once parodied "I'm sorry for your attention."








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz